Młoda kobieta weszła w krąg zebranych. Na Ustawienia Hellingerowskie przyszła szukać rozwiązania swoich problemów sercowych. Stała boso, z opuszczoną głową, kołysząc się w miejscu, podczas gdy kolejne osoby wchodziły w dziwny trans, by odegrać role z jej życia. Jedna po lewej, druga po prawej; jedna skulona przy ziemi, inna pochylona nad nią w cichym płaczu.
Co ujawniło owe tajemnicze pole? Ku zdziwieniu dziewczyny, okazało się, że była jednym z bliźniąt. Po stracie dziecka, matka dawała jej tylko połowę miłości, wciąż rozpaczając nad zmarłym rodzeństwem. To – jak usłyszała – miało być powodem, dla którego wybierała mężczyzn nie w pełni zaangażowanych emocjonalnie, którzy oferowali jej miłość podobną do tej, którą otrzymała od matki – połowiczną. Problem rozwiązany, dziewczyna naprawiona.
Na Ustawienia Systemowe trafiłam za namową znajomej. Pchana własną ciekawością pojechałam w roli biernego widza. Wchodząc w mistyczną przestrzeń pola, weszłam w serce kultu “psychowashingu”. Tam, pseudonaukową obietnicę lukruje się żargonem psychologicznym. Uczestnicy czują się częścią elitarnej grupy, która poznała Wielką Prawdę i odnalazła ukrytą instrukcję obsługi Wszechświata.
Ludzie, którzy przychodzą na te seanse są zwykle w najbardziej wrażliwych momentach życia. Właśnie wtedy dostają proste, szybkie i absolutne rozwiązanie. Oczywiście, trzeba za to zapłacić parę stówek.
Kryzys zaufania do instytucji, zwłaszcza do tradycyjnej medycyny, wypycha niektórych prosto w ramiona “uzdrowicieli”.
“Klątwy rodowe” czy “karmiczne obciążenia” jako powody wszystkich chorób czy trosk – to jest paradoksalnie pocieszające. Dlaczego? Nasz mózg uwielbia porządek i domykanie luk. Kiedy desperacko szukamy sensu, a ktoś nam go serwuje – choćby był z sufitu – umysł nagnie to tak by w końcu stworzyć sens.
Ustawienia Hellingerowskie to tylko czubek góry psychowashingu. To genialnie zaprojektowany model biznesowy: pobiera się opłatę za zmyśloną nadzieję, tym którzy gotowi są oddać wszystko za choćby jej cień.
A kiedy iluzja pryska, zostajemy nie tylko bez pieniędzy, ale i w głębszym kryzysie. I tu jest cała puenta: jeśli ktoś obiecuje, że w godzinę ustawi nasze życie, to warto wiedzieć, że jedyne, co naprawdę ustawia, to swój biznes.



