Zakola i meandry. Czaple i kormorany (FELIETON)

Mężczyzna przy stoliku
Rządzący robią niemal wszystko zupełnie odwrotnie od tego, co zapowiadali i dzięki czemu wygrali wybory – pisze Andrzej Flügel
Cały proces gnicia obecnej władzy pięknie uwidocznił się w sprawie zatrucia Odry – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan właściwie już nie powinien się niczemu dziwić, biorąc pod uwagę to, co obserwuje w czasie siedmioletnich rządów prawicy. A jednak…

Panowie robią niemal wszystko zupełnie odwrotnie od tego, co zapowiadali i dzięki czemu wygrali wybory. Mówili, że będą zupełnie inaczej rządzić niż ci, co byli przed nimi. Służba dla państwa – czy w rządzie, czy na stanowisku w firmach, czy spółkach – miała być zaszczytem, możliwością pokazania swoich umiejętności i oddania sprawom publicznym. Własny interes miał być na drugim albo na jeszcze dalszym miejscu. Nepotyzm, wsadzanie na stanowiska swoich? Absolutnie nie! Mieliśmy wstać z kolan i pokazać światu, jak pod wodzą właściwych sił rozwijamy się na każdej płaszczyźnie.

Niestety, nic z tych zapowiedzi nie zrealizowano. Pan Bogdan przypuszczał, że tak będzie, ale wielu uważało inaczej i cały czas miało nadzieję, że władza nie zapomni o tym, co mówiła. Inni jej zwolennicy nie mieli złudzeń, że nie jest lepsza albo nawet jeszcze gorsza od poprzedników, ale jeśli sama zgarnia pod siebie, to jednak coś zostawia maluczkim. Jeszcze inni cynicznie się do niej przykleili, uznając, że to doskonały moment, by zrobić karierę, o jakiej nawet nie śnili. W poprzednim wcieleniu byli urzędnikami, redaktorami, kierownikami czegoś tam. Nie uważano ich za nieudaczników, ale też nie byli orłami. Teraz rozwinęli skrzydła, zostali redaktorami naczelnymi, prezesami, dyrektorami. Jest jeszcze ostatnia, najbardziej nieszczęśliwa grupa wyznawców. To „pożyteczni idioci”, którzy wierzą we wszystko. Nie docierają do nich żadne argumenty, bronią tej władzy niezależnie od tego, co ona wyrabia. Kiedy upadnie (oby stało się to jak najszybciej), poradzą sobie cynicy i karierowicze, bo szybko zmienią front i powiedzą, że tak w gruncie rzeczy to oni wcześniej byli za, ale właściwie przeciw i teraz zgłaszają się, by równi żarliwie służyć nowym.

Cały proces gnicia obecnej władzy pięknie uwidocznił się w sprawie zatrucia Odry. Najpierw udawała, że nic się nie stało, potem zareagowała opieszale, a kiedy temat stał się zbyt wielki, usiłowała odwrócić uwagę ogółu, atakując tych, którzy alarmowali. Przyczyn klęski nadal nie znamy, ale rządzący bagatelizują temat, a jeden ważny urzędnik widział już nad rzeką kormorany i czaple…

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content