Winobraniowy mityng weteranów w lekkiej atletyce. Tak się trzyma formę! (DUŻO ZDJĘĆ)

Kobieta pcha kulą
Małgorzata Krzyżan z Lubusza Słubice w ostatniej próbie konkursu pchnięcia kulą
Winobraniowy mityng weteranów przyciągnął do Zielonej Góry miłośników lekkiej atletyki z różnych stron Polski. Nie zabrakło tegorocznych medalistów mistrzostw świata. Zapytaliśmy lubuskich mastersów, co robią, żeby wciąż być w formie i czerpać radość z uprawiania sportu.

W sobotę (10 września) do Zielonej Góry zjechali zawodnicy z Gorzowa, Słubic, Warszawy, Wrocławia, Szczecina, Lubina, Ostrowa, Bolesławca, Pszczyny, Polkowic… W programie winobraniowego mityngu weteranów były biegi, skoki, rzuty, a nawet chód. Mastersi starali się atakować własne rekordy życiowe, ale przede wszystkim świetnie się bawili.

Grażyna Wyczałkowska: Poprzez ruch czujemy się szczęśliwsi i sprawniejsi

– Po 15 latach powróciłam na bieżnię. Start potraktowałam jako rodzaj rozruchu. To nie był bieg na moje pełne możliwości – zastrzega Grażyna Wyczałkowska z Zielonej Góry. Startowała w kategorii wiekowej K60 i w sobotę przebiegła 100 metrów w czasie 18,16. – Cały czas uprawiam sport i jednak doskonale też wiem, że biegi wyniszczają stawy kolanowe. Zawsze boję się tego, że gdybym bardzo mocno trenowała, to miałabym problemy z kolanami.

Jak pani Grażyna dba o formę? – Jestem instruktorką fitness, cały czas pracuję zawodowo, prowadzę aquaaerobik – wylicza. – Ale myślę, że mój ruch jest bardzo świadomy. Wiem, co zbudować, co odciążyć i to jest chyba sukces. I wszystkich ludzi zarażam, i mówię o tym, czym jest ruch. Często się mówi, że dieta z ruchem. Natomiast ja bym dodała, że ruch to jest również psychika – bardzo ważny element, który powoduje, że jesteśmy szczęśliwi. Nic tak nie cieszy, jak sukces sportowy, nawet jeżeli nie jest dobrym wynikiem. I dzisiaj ja się świetnie bawiłam.

Grażyna Wyczałkowska (z lewej) i Grażyna Miłkowska z Zielonej Góry

– Uważam, że zwłaszcza teraz – w historii różnych chorób, covidu – takie “czyszczenie” głowy typu rower, truchty, chodzenie z kijkami to jest coś niezbędnego. To jest po prostu obowiązek, żeby żyć – przekonuje Grażyna Wyczałkowska. – To nie chodzi właśnie o odchudzanie. Ja bardzo często się spotykam z pytaniami, co daje ten ruch, ile możemy schudnąć. To w ogóle nie tędy droga – to jest psychika, to są endorfiny. My poprzez ruch czujemy się szczęśliwsi i sprawniejsi.

Małgorzata Krzyżan: Jeszcze potrafię 100 kilo wycisnąć na ławeczce

– Niestety, dzisiejszy start nie był dla mnie zadowalający, wyniki bardzo przeciętne – ocenia Małgorzata Krzyżan z Lubusza Słubice. W swojej koronnej konkurencji, czyli rzucie dyskiem, uzyskała wynik 34,71. Wystąpiła także w pchnięciu kulą i rzucie ciężarkiem. – Najważniejsze zawody w tym roku to były mistrzostwa świata w Tampere, na których zdobyłam brązowy medal, a także igrzyska policjantów i strażaków, w których zwyciężyłam w rzucie dyskiem i pchnięciu kulą i pobiłam rekordy świata policjantów w swojej kategorii wiekowej. Sezon mam więc za sobą, ale cały czas warto startować, bo człowiek spotyka się ze znajomymi i to jest przyjemne. Bardzo lubię do Zielonej Góry przyjeżdżać i co roku jestem.

Małgorzata Krzyżan z Lubusza Słubice zadbała o to, by koło do rzutu dyskiem było suche i bezpieczne dla miotaczy

Podkreślmy, że pani Małgorzata wciąż jest profesjonalną sportsmenką. – Cały czas trenuję, średnio cztery do pięciu razy w tygodniu. Forma zawsze jest przygotowana na najważniejsze imprezy, ponieważ ściśle trzymam się wytyczonego planu. Na siłowni trzeba trenować, trzeba trenować też skoczność i szybkość, technikę rzutową… – opowiada. – Ja jestem w kategorii K50, w przyszłym roku będę w K55, więc wiek mam już dosyć zacny. Ale jeszcze potrafię 100 kilo wycisnąć na ławeczce. I to wcale nie jest tak dużo, bo są kobiety, które potrafią jeszcze więcej.

Jerzy Duber: Uprawianie sportu, dbanie o dobrą kondycję traktuję jako hobby

Jerzy Duber z Zielonej Góry w sobotę wystartował w trzech konkurencjach w kategorii M65. Kulą pchnął 11,14, dyskiem rzucił 41,60, a ciężarkiem 13,80.

– W dysku już osiągałem lepsze wyniki w tym roku, ale z każdego wyniku trzeba być zadowolonym. Różne są dni, raz się jest w lepszej dyspozycji, raz w gorszej, ale 41,60 jest niezłym wynikiem w mojej kategorii wiekowej. Ambicje mam na pewno większe – nie ukrywa pan Jerzy. – Dzisiejsze zawody uważam za udane. Fajnie, że pogoda nam dopisała, bo baliśmy się deszczu, a rzucanie dyskiem przy mokrym kole jest wyjątkowo trudne. Także wszystko fajnie się udało, nawet frekwencja dopisała. Nasz mityng organizujemy już po raz dwudziesty któryś, w tym roku obchodzimy jubileusz 800-lecia miasta, więc tym bardziej miło jest nam gościć ludzi z całej Polski na zawodach podczas święta Zielonej Góry.

Jerzy Duber z Zielonej Góry rzucił ciężarkiem 13,80

Jak ćwiczy Jerzy Duber, by wciąż mieć krzepę i nie gubić techniki? – Trzeba normalnie żyć, pracować, funkcjonować, a jako hobby traktuję uprawianie sportu, dbanie o dobrą kondycję, formę. To przede wszystkim trening siłowy, sprawnościowy, żeby w rzutach lekkoatletycznych móc osiągać dobre wyniki – tłumaczy. – W tym roku byliśmy na mistrzostwach świata w Finlandii. Zdobyłem tam brązowy medal w pchnięciu kulą, także uważam ten rok za niezły, a w przyszłym również szykują się dla nas ciekawe imprezy. Pod koniec marca w Toruniu odbędą się halowe mistrzostwa świata mastersów, do których też będę chciał się przygotowywać. To jest systematyczny trening, codzienne czy kilka razy w tygodniu ćwiczenia i wtedy jakąś sprawność się osiąga.

– Na dzisiejszych zawodach można było podziwiać osoby, które mają więcej niż 80 lat, a nadal są sprawne, nadal ćwiczą i osiągają fajne wyniki. Myślę, że jest to recepta i sposób na utrzymanie zdrowia i dobrej formy nawet w wieku starszym – stwierdza pan Jerzy.

Fotogaleria z winobraniowego mityngu weteranów w lekkiej atletyce w Zielonej Górze

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Sejm RP

Kiedy sejm wróci do tematu aborcji?

W piątek sejm odrzucił projekt ustawy depenalizującej aborcję. Za jego przyjęciem głosowało 215 posłów, 218 było przeciwko. Jako że zabrakło tylko czterech głosów do przegłosowania projektu,

III zlot fanów Ani z Zielonego Wzgórza

Ania… w Zielonej Górze!

Kto z nas nie kojarzy rudowłosej, rozmarzonej dziewczyny z Wysypy Księcia Edwarda? Chociaż ma już ponad sto lat, nie zestarzała się nic a nic, a

Opera Winna w Zielonej Górze? (WIDEO)

O powyborczym krajobrazie w Zielonej Górze – czy zmiany idą w dobrym kierunku, również te personalne? Jakie konkrety znamy dziś w kwestii przyszłości amfiteatru? Czy

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content