Społecznicy: brakuje mieszkań i pracy.

M.in. takie symboliczne prezenty robią wolontariusze.
Stowarzyszenia i fundacje stają na rzęsach, żeby pomóc uchodźcom. W Gorzowie ich pomoc To jeden z pierwszych przystanków po przybyciu z Ukrainy. – Pomagamy, jak możemy. Pewnych barier nie przeskoczymy. Prosimy o wsparcie ludzi dobrej woli, ale nie ma rozwiązań systemowych – mówi Daria Lukianova, koordynatorka punktu, gość LCI.

Do punktu informacyjnego MIGRANT zgłaszają się głównie kobiety z małymi dziećmi. Mają już wyznaczone lokum (ostatnio najczęściej jest to hala) lub dopiero szukają. Tu dostają niezbędne informacje, gdzie udać się po PESEL, świadczenia itp. Są dyżury radców prawnych i doradców zawodowych. – Tylko tyle i aż tyle – mówi nasz gość, ale jesteśmy na pierwszej linii i ta pomoc jest bardzo potrzebna. Głównie informacja, adresy, pomoc w porozumieniu się. Kierujemy ludzi także do centrum pomocowego w Urzędzie Marszałkowskim. Są jednak problemy, z którymi sami sobie nie poradzimy – podkreśla D. Lukianova.


Wynajem? To nie takie proste


Jeśli obywatel Ukrainy nie ma zapewnionego lokum u rodziny lub kogoś znajomego, zostaje jedynie miejsce wyznaczone przez wojewodę. To obecnie głównie hale, hotele lub ośrodki wypoczynkowe (w tych kończą się już jednak miejsca). Punkt informacyjny MIGRANT sygnalizuje, że jest duży problem z rynkiem wynajmu. – To dylemat, rodziny z Ukrainy nie chcą się wiązać umową długoterminową z wynajmującym. Chcą wrócić do ojczyzny i nikt im nie może tego zabronić. Trzymają się tej nadziei. Wynajmującemu nie opłaca się jednak podpisywać umów na krócej niż rok. Poza tym mieszkań brakuje – podkreśla Daria Lukianova. -Trudno na ten moment mówić o dokładnej kwocie jaką miasto Gorzów wydało na pomoc uchodźcom z Ukrainy. Według naszych szacunków mogę powiedzieć, że bezpośrednie koszty na organizację pomocy i hal noclegowych to wydatek około 400 tys. zł. Natomiast na edukację ukraińskich dzieci w skali miesiąca wydaliśmy około 800 tys. zł. Mamy deklarację od rządu, że subwencja będzie wypłacana – wylicza prezydent Jacek Wójcicki.


W halach noclegowych przebywa obecnie blisko 150 uchodźców. W hali sportowej OSiRu przy ul. Słowiańskiej jest 61 osób, natomiast w hali I LO przy ul. Puszkina są 83 osoby. Wcześniej przy Słowiańskiej przebywało aż 300 osób. Co ciekawe, aż 500 rodzin przyjęli pod swój dach mieszkańcy Gorzowa. Jak mówił prezydent Jacek Wójcicki, na tyle jest złożonych wniosków o wypłatę świadczenia w wysokości 40 zł za dobę za przyjęcie obywatela Ukrainy pod swój dach. Natomiast do przeszkoli i szkół podstawowych oraz średnich uczęszcza obecnie ponad 900 uczniów z Ukrainy. W większości są to klasy przygotowawcze.


Co z dziećmi?


Kolejny problem, który podnosi nasz gość, to brak miejsc opieki dla małych dzieci. – Z Ukrainy uciekły głównie matki z małymi dziećmi. Miasto stanęło na wysokości zadania zapewniając miejsca w szkołach i przedszkolach. Z tym nie było problemu i bardzo dziękujemy. Brakuje żłobków. Dlatego prosimy przedsiębiorców o wsparcie w zakładaniu miejsc opieki dla dzieci do lat 3. Tylko wtedy urkainki będą mogły pójść do pracy – mówi D.Lukianova. Rynek pracy to z kolei osobny temat. Punkt MIGRANT prosi wszystkich zainteresowanych zatrudnieniem uchodźców wojennych o zgłaszanie takiej chęci. Od pracy dorywczej po tę wymagającą wykształcenia wyższego. – Mamy kobiety, które chętnie podejmą się pomocą w domu, ale mamy też sporo osób z wykształceniem prawniczym, pedagogicznym, medycznym. Barierę w postaci brakuj znajomości języka polskiego spróbujemy przełamać kursami. Nie stworzymy jednak miejsc pracy bez Waszej pomocy! – apeluje Daria Lukianova.
Jak się dowiadujemy, do punktu zgłaszają się osoby z innych miast w regionie, które mówią o chaosie i braku informacji o tym, co dalej. Są prośby o prowadzenie takich punktów jak gorzowski w innych miastach.
Jak podaje gorzowski magistrat nawet kilka tysięcy uchodźców z Ukrainy mogło trafić do Gorzowa. Miasto wydało do tej pory na pomoc uchodźcom blisko 1,2 mln zł. Natomiast ponad 1,6 tys. obywateli Ukrainy złożyło wnioski o nadanie numeru PESEL.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content