My także mamy swoje Mazury. Lubuskie Mazury, może nieco mniejsze, ale piękne

Szlak rozpoczyna się na jeziorze Lipie. Fot. Grzegorz Walkowski
Ten zakątek naszego regionu pasuje do porzekadła mówiącego, że swego nie znamy. Przynajmniej po części. O ile dla mieszkańców północnej części regionu to miejsce częstych letnich i wiosenno-jesiennych wypadów, o tyle dla zapatrzonych w Sławę i Łagów „południowców” miano to brzmi egzotycznie. A nie powinno… Zobaczcie, jak niesamowicie wyglądają na zdjęciach Grzegorza Walkowskiego.

Lubuskie Mazury zaczynają się nad jeziorem Lipie w Długiem, przesmyk łączy je z jeziorem Słowa i na końcu z jeziorem Osiek. Szlak leży na terenie dwóch gmin: Strzelec Kraj. i Dobiegniewa. Powierzchnia trzech jezior to prawie 900 ha lustra wody, co daje drugie miejsce w Polsce! Niestety wodniacy zwracają uwagę, że trasę coraz trudniej pokonać i przydałoby się nad nim nieco popracować.

fot. Grzegorz Walkowski
Dzięki lodowcowi

Trzy przemierzane akweny to jeziora polodowcowe, wypełniają rynny lub tereny moreny dennej. Woda we wszystkich ma pierwszy stopień czystości. Drzewostany, które otaczają jeziora, są zróżnicowane. Cały teren jest objęty programem „Natura 2000”.

Szlak trzech jezior: Lipie, Słowa, Osiek obliczony jest na trzy – cztery godziny. Choć oczywiście wszystko zależy od tego, kto płynie, a raczej wiosłuje… Wyruszamy z plaży w Długiem. Sprzęt wypożyczamy w którejś z dwóch. Długie to przede wszystkim największa w regionie plaża. Kusi żółtym piaskiem niczym nad Bałtykiem. Płyniemy prosto do końca jeziora Lipie.

Fot. Grzegorz Walkowski
Atrakcji moc

Po pokonaniu przesmyku trafiamy na Słowa, słynące z tego, że miewa szmaragdową barwę. To zasługa związków kredy. Na jeziorze Osiek wybieramy wariant podróży. Albo w lewo, do mostu, albo w prawo na plażę w Osieku. Można też odbić w połowie w prawo, żeby wpłynąć do jeziora Żabiego i wsi Ługi.

Piękne widoki i kilka ciekawostek, jak chociażby pływające łąki, magiczne, ale utrudniające rejs. Do tego wyspa, gdzie stał gród, wieża widokowa i tzw. Diabelski most. Jeśli nie pasuje nam wodniactwo możemy wybrać się na pieszo-rowerową Wstęgę Dobiegniewa.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content