Serce zamiast chemii – oto tajemnica naszych regionalnych produktów [WIDEO]

Jacek Urbański i Jarosław Szlachetko
Obaj goście LCI polecali nasze regionalne produkty - nie tylko na święta.

Święta Wielkanocne to dobry czas, by po lubuskie produkty regionalne, tradycyjne i lokalne sięgnęli ci, którzy jeszcze nie mieli okazji ich zasmakować. Lubuskie wytwory to niepowtarzalne smaki i uznane marki, które wykraczają już daleko poza nasz region. –W naszych produktach jest serce zamiast chemii – mówią zgodnie w rozmowie z LCI: Jacek Urbański – dyrektor Lubuskiego Centrum Produktu Regionalnego oraz Jarosław Szlachetko – właściciel Salcum-Fixum, wiceprzewodniczący Rady Programowej LCPR.

-Już w zasadzie od kilku lat promujemy taką akcję pn. „Wspieraj lubuskich producentów – kupuj lokalnie”. Szczególne znaczenie miało to w czasie pandemii, kiedy ten rynek nam się zahamował. Świadomość wśród ludzi, którzy kupują nasze lokalne produkty rośnie wraz z tym, czym częściej mają okazję je spróbować. Wszystkie te wydarzenie, które Lubuskie Centrum Produktu Regionalnego organizuje mają zbliżyć producenta do konsumenta i dać mu szansę spróbować.  Przecież to nie tylko sprzedaż, ale różnego rodzaju degustacje i warsztaty zbliżaj a tego, który kupuje do samego produktu. Ma on szansę poznać w czasie prezentacji jakość tego produktu, jego smak, a często dla nas jest to smak z dzieciństwa. Przez lata działalności marketów pogubiliśmy pewne smaki, a  teraz chętnie je wspominamy – opisywał Urbański.

Dodawał on także, że regionalne produkty pod każdym względem przewyższają te, które na co dzień kupić możemy w marketach czy sklepach sieciowych.

-Myślę, że mniej może kupimy, ale za to dużo lepiej nam to smakuje. I trzeba też mówić o prozdrowotnych aspektach tych produktów, że one są jednak bez konserwantów, że one są produkowane  tradycyjną metodą. Paleta producentów rośnie i cieszmy się z tego, że w Lubuskiem mamy taką bogatą kuchnię.

Jarosław Szlachetko wskazywał, że te produkty, które wytwarzane są m.in. w jego masarni pozwalają kupującym wrócić smakowo w przeszłość, a jeśli ktoś raz spróbuje, to nie ma opcji, by po nie nie wracał.

-Świadomość rośnie, więc jest światełko w tunelu i jest szansa na konkurencję. My nie próbujemy konkurować, jeżeli chodzi o ilość wyprodukowanego produktu, tutaj nie jesteśmy w stanie jak to ktoś kiedyś powiedział „kopać się z bykiem”, bo byk jest silniejszy od nas, ale musimy działać w inny sposób, czyli stawiać na jakość produktu.  Łatwiej jest ugotować dobrą zupę w 5 litrowym garnku niż 5 tysięcy litrów w ogromnym kotle i doprawić to idealnie, bo tam potrzeba 100 kilogramów soli, a tutaj wystarczy łyżeczka i już jest ogromna różnica. My robimy wszystko ręcznie i u nas każdy produkt jest dopieszczony, w każdy produkt zostało włożone serce. My chcemy, żeby konsument był zadowolony z tego, co je. Dla nas wielką nobilitacją jest właśnie to, że ktoś powie, że to jest smak jego dzieciństwa, że to smakuje jak kiedyś, jak mama robiła, babcia robiła, czy dziadek, czy ojciec. Bazujemy na jakości i tylko to może nas wyróżniać i tylko dzięki temu możemy na tym rynku się utrzymać. Ta masowa konkurencja niszczy nas cenami, ale niestety, za tą ceną nie idzie jakość, ale jakość spada za spadkiem ceny – podkreślał właściciel Salcum Fixum.

Cała rozmowa:

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content