Moim zdaniem. Żwirek dla kota (FELIETON)

Mężczyzna przy stoliku
Prezes niemal na każdym spotkaniu strzela gafy. Myli Włocławek z Inowrocławiem, Mejzę z Brejzą, a ostatnio poszedł już na całość, stwierdzając, że w Niemczech euro kosztuje trzy złote - pisze Andrzej Flügel
Prezes kolejny raz pokazuje, że jest oderwany od rzeczywistości, żyje w jakiejś bańce. Nie musi robić zakupów, w sklepie nie był pewnie od dziesięcioleci i przypuszczam, że nawet nie wie, ile kosztuje żwirek dla jego kota – pisze Andrzej Flügel w felietonie “Zakola i meandry”.

Pan Bogdan jest ostatnio za pośrednictwem telewizora bombardowany politykami, którzy nagle poczuli jakiś zew i ruszyli w Polskę. Najfajniej komunikuje się ze społeczeństwem prezes partii rządzącej, człowiek, który praktycznie rządzi w tym kraju. Robi to na zamkniętych spotkaniach, ochranianych przez tłumy policjantów. Na widowni są tylko jego sympatycy, pytania można zadać wcześniej na kartce. Oczywiście, nietrudno zgadnąć, że brakuje tak zwanych niewygodnych. Prezes – oprócz tradycyjnego już gadania o tym, jak wspaniale dowodzi krajem jego formacja, atakowania adwersarzy politycznych, poniżania i wyśmiewania ludzi o innej orientacji – niemal w każdym spotkaniu strzela gafy. Myli Włocławek z Inowrocławiem, Mejzę z Brejzą, a ostatnio poszedł już na całość, stwierdzając, że w Niemczech euro kosztuje trzy złote.

Gość kolejny raz pokazuje, że jest oderwany od rzeczywistości, żyje w jakiejś bańce, otoczony tłumem pochlebców, pilnowany przez rzeszę ochroniarzy. Nie musi robić zakupów, w sklepie nie był pewnie od dziesięcioleci i przypuszczam, że nawet nie wie, ile kosztuje żwirek dla jego kota, że o innych artykułach nie wspomnę. Nie ma karty kredytowej, rodziny i czego tam jeszcze. Poucza nas, jak żyć, wskazuje, kto jest jego zdaniem godny, a kto nie. Dla pana Bogdana to niepojęte, że są wśród rodaków ci, którzy akceptują zarówno poglądy, jak i postępowanie kogoś takiego. Tym bardziej że intencje wcześniej przez kilka lat skrywane teraz są na wierzchu i nie trzeba być specjalnie przenikliwym, żeby dojść do wniosku, że temu człowiekowi nie chodzi o nas wszystkich, tylko o swoich.

Z kolei lewica objeżdża miasta i miasteczka, odwiedzając bazarki. Pan Bogdan zgadza się z tym, co przed kamerami na tle straganów z coraz droższymi warzywami mówią politycy. Tyle że powtarzanie tych samych, nawet słusznych argumentów codziennie staje się męczące.

Największa partia opozycyjna zaliczyła wielkie spotkanie w Radomiu. Było na ostro szczególnie w kwestii rozliczeń tych, którzy dziś demontują praworządność. Pan Bogdan akceptuje to w pełni. Warto jednak przypomnieć, że przed kilkunastoma laty po pierwszej nocy rządów PiS praktycznie nie rozliczono nikogo, pozwolono kilku szkodnikom dalej funkcjonować. Ci się przyczaili, przeczekali i pojawili się z nowym, jeszcze bardziej złym obliczem.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content