Słodko-gorzki żużla smak. A na końcu i tak wygrywa Bartosz Zmarzlik (OPINIA)

Trzej mężczyźni w czapeczkach
Podium turnieju w Grudziądzu. Od lewej: Jarosław Hampel, Bartosz Zmarzlik, Dominik Kubera Fot. Bartosz Zmarzlik #95/Facebook
Z jednej strony całkiem fajne ściganie. Z drugiej – przegięcie z czwartym polem startowym i ciut mizerna frekwencja na trybunach. A z trzeciej – żużel to taki sport, w którym pod taśmą staje czterech facetów, a na końcu i tak wygrywa Bartosz Zmarzlik.

Za nami pierwszy turniej finału indywidualnych mistrzostw Polski na żużlu. W tym sezonie zmagania mają dość pretensjonalną nazwę „Canal+ Online IMP”. Telewizja z plusikiem zapowiada, że tegoroczna edycja mistrzostw „będzie wyjątkowa i inna niż wszystkie. Po raz pierwszy polskiego króla czarnego sportu wyłonimy po trzech turniejach, a nie jak dotychczas po jednym finale”. To oczywiście bzdura, ale o tem potem.

Sobotni (9 lipca) turniej w Grudziądzu przyniósł sporo emocji i całkiem fajnego ścigania – na czele z szarżą Bartosza Zmarzlika, który w XVI wyścigu cudnymi nożycami za jednym zamachem skroił Bartosza Smektałę i Tobiasza Musielaka. Ładnej walki i ciekawych akcji było zdecydowanie więcej, więc kibice na brak wrażeń narzekać nie mieli prawa. A tak na marginesie – może to już czas i pora, by sparafrazować słowa Gary’ego Linekera w taki sposób: „Żużel to taki sport, w którym pod taśmą staje czterech facetów, a na końcu i tak wygrywa Zmarzlik”?

Gdzie w takim razie jest „ale”? Ano w przygotowaniu pól startowych. Przecież spod płotu można było wystrzelić jak z katapulty! 11 biegów, czyli równiutko połowa, zakończyło się zwycięstwem zawodnika ruszającego z pola D. Ze ścisłej czołówki tylko Patryk Dudek nie wykorzystał tego atutu. Zmarzlik jedynej porażki doznał z Januszem Kołodziejem, który startował z… tak, z czwartego pola. Przypadek? Nie sądzę… Ciekaw tylko jestem, gdzie byli w sobotę mądrale ze śrubokrętami i dlaczego, penetrując nawierzchnię, nie wrzeszczeli: „Spreparowana! Spreparowana!”.

Sporym cieniem na finale kładzie się też frekwencja na trybunach. Około 3000 widzów (tak podają media), przy naprawdę niezłej promocji wydarzenia, to ciut mizerny wynik. Zresztą, tak jest od lat. To nie czasy sprzed trzech czy czterech dekad, kiedy IMP przyciągały na stadiony komplet publiczności. „Kiedyś było fajniej”? Coś w tym jest… Niestety, finał stracił prestiż. Kamyczek do ogródka dorzucił także Tomasz Gollob – będąc u szczytu sławy i ciesząc się rekordowym zainteresowaniem kibiców, zrezygnował z występu w IMP. Po raz pierwszy w roku 2010, a później już regularnie omijał rozgrywki.

Finiszujemy, więc czas odnieść się do tegorocznej edycji mistrzostw, którą Canal+ promuje tak: „będzie wyjątkowa i inna niż wszystkie. Po raz pierwszy polskiego króla czarnego sportu wyłonimy po trzech turniejach, a nie jak dotychczas po jednym finale”. Cóż, tak się składa, że to żadna nowość. Już w latach 1953-1956 rozgrywano trzy, cztery, a nawet pięć rund IMP. Z tą różnicą, że do klasyfikacji generalnej nie wliczało się wtedy najsłabszego występu każdego zawodnika. Ba, kibice pamiętają też finały dwudniowe – Toruń 1987 i Leszno 1988. Taka sytuacja…

Kolejne finałowe turnieje IMP 2022 w Krośnie (15 sierpnia) i w Rzeszowie (5 września). Oby były równie ekscytujące, jak ten w Grudziądzu. I żeby przyciągnęły zdecydowanie więcej kibiców na trybuny.

Wyniki finału w Grudziądzu
  1. Bartosz Zmarzlik 17+1 (3, 3, 2, 3, 3, 3)
  2. Jarosław Hampel 14 (3, 3, 0, 3, 3, 2)
  3. Dominik Kubera 13 (3, 2, 2, 3, 2, 1)
  4. Patryk Dudek 9 (0, 3, 3, 0, 3, 0)
  5. Janusz Kołodziej 11 (2, 0, 3, 3, 3)
  6. Krzysztof Kasprzak 8 (2, 0, 3, 2, 1)
  7. Maciej Janowski 8 (3, 2, 1, w, 2)
  8. Bartosz Smektała 8 (1, 3, 2, 1, 1)
  9. Mateusz Cierniak 6 (1, 0, 3, 1, 1)
  10. Paweł Przedpełski 6 (0, 1, 1, 2, 2)
  11. Tobiasz Musielak 6 (1, 1, 0, 2, 2)
  12. Kacper Woryna 5 (2, 0, 1, 2, 0)
  13. Jakub Miśkowiak 5 (2, 2, 0, 1, 0)
  14. Norbert Krakowiak 5 (0, 2, 1, 1, 1)
  15. Przemysław Pawlicki 3 (0, 1, 2, w, 0)
  16. Grzegorz Zengota 2 (1, 1, 0, 0, 0)
  17. Krzysztof Buczkowski 0 (0)

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content