“Nie ma Odry – nie ma nas”. Protest ekologów, wędkarzy i przedsiębiorców w Cigacicach. (WIDEO)

Protest w nadodrzańskich Cigacicach. Fot. Łukasz Wawer, LCI
W Cigacicach nad Odrą odbył się protest osób, którym los Odry nie jest obojętny.

Dziesiątki ton martwych ryb z poparzonym skrzelami. Fetor zgnilizny. Zaszokowani wędkarze, turyści, mieszkańcy. Brak informacji, brak ostrzeżeń… Dramat ekologiczny na Odrze pokazał jak w soczewce niewydolność służb państwa, które w pierwszej fazie kryzysu bagatelizowały zagrożenie, licząc najwidoczniej, że samo się rozwiąże. Samorządowcy nadodrzańskich gmin mówią wprost: zarządzanie kryzysowe na Odrze nie działało!

Kiedy pod presją opinii publicznej przedstawiciele ministerstw rządu PiS, Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska i Przedsiębiorstwa Państwowego Wody Polskie przyjechali do Cigacic nad Odrą, zostali zakrzyczani przez mieszkańców. Tym bardziej, że zamiast wyjaśnić swoje zaniechania i zapanować nad chaosem, próbowali obciążać odpowiedzialnością „platformerskie samorządy”. Dzień później premier Mateusz Morawiecki zdymisjonował głównego inspektora ochrony środowiska i prezesa Wód Polskich. Przyznał, że „doszło do opieszałości niektórych służb i zbyt wolnej reakcji”.

Niestety, kilka tygodni po pierwszych zgłoszeniach o ławicach martwych ryb, wciąż nie było wiadomo kto zatruł Odrę (policja wyznaczyła nagrodę za pomoc w wykryciu sprawców), ani co zatruło Odrę. Zamiast tego, media rządowe rozpętały nagonkę na marszałek woj. lubuskiego Elżbietę Annę Polak za to, że podała informację o niemieckich badaniach, które początkowo wskazywały na obecność rtęci w Odrze. Wojewoda lubuski Władysław Dajczak na łamach prorządowej Gazety Lubuskiej twierdził, że stan Odry jest „budujący” i że nie zauważył w Odrze martwych ryb, podczas gdy przeczyli temu mieszkańcy nadodrzańskich terenów. Zbiorowe pozwy o odszkodowania przeciw skarbowi państwa zapowiadają przedsiębiorcy, którzy żyli z Odry i z dnia na dzień stracili źródła dochodów.

Sytuację podsumowali dziennikarze Onetu Kamil Dziubka i Andrzej Stankiewicz, pisząc: „Katastrofa ekologiczna na Odrze to najlepszy dowód na klęskę polityki personalnej PiS opartej na partyjnych układach i kumoterstwie. Większość kluczowych stanowisk w instytucjach, które nie potrafią sobie poradzić z katastrofą, obsadzona jest z klucza politycznego”.

Skutek był podobny jak po wybuchu epidemii COVID-19 w roku 2020 czy po fali uchodźców wojennych z Ukrainy w lutym i marcu 2022 r. Zanim ruszyły opieszałe tryby służb państwa, ludzie zostali pozostawieni sami sobie. Samorządy, wolontariusze, organizacje pozarządowe i charytatywne musiały radzić sobie z problemami, licząc tylko na siebie. Choć sytuacja nie napawa nastrojem do żartów, to przypomina ponury dowcip: „Polacy walczą z epidemią i pomagają uchodźcom. A rząd na to pozwala.”

Zapraszamy na filmową relację z protestu ekologów, wędkarzy i przedsiębiorców na moście w Cigacicach:

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content