Co dalej z Odrą?! Złote algi mają się dobrze i zawdzięczamy to kopalniom

Wędkujący w nowosolskim kanale portowym pan Adam nie ma wątpliwości - winne są ścieki. Fot. Filip Pobihuszka
Podczas ostatniej sesji przed radnymi stanął Andrzej Korzeniowski, szef lubuskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Był pytany m.in. o stan wiedzy na temat Odry. Czy więcej wiemy o przyczynach katastrofy, czy grozi nam powtórka? Niestety, dyrektorowi brakowało, jak tłumaczył, kompetencji i informacji. Postanowiliśmy zatem się znaleźć odpowiedzi na te pytania…

Dyrektorowi podzięko za przybycie. Jednak radni z obu stron sejmikowej politycznej sceny mieli zastrzeżenia do informacji na temat odrzańskiego kryzysu, a raczej ich brak. Przede wszystkim tych dotyczących działań mających zapobiec powtórzeniu się tragicznej sytuacji z lata minionego roku, zwłaszcza że płyną niepokojące sygnały o bardzo wysokim zasoleniu Odry. Radni byli ciekawi również, na ile kontrolowani są „dostawcy” ścieków do rzeki.

Cisza przed burzą?

-Wiemy, że zasolenie jest bardzo duże i winne są głównie kopalnie – mówiła lubuska marszałek Elżbieta Anna Polak. – I proszę o poważne potraktowanie naszych pytań, gdyż Lubuskie koordynuje współpracę pięciu zainteresowanych samorządów wojewódzkich, które siłami swoich uczelni starają się zdiagnozować sytuację. Nie lekceważmy sprawy. Rzeczywiście, śnięte ryby zapewne się nie pojawią w takiej liczbie, bo ryb w rzece jest niewiele, ale domagamy się od instytucji rządowych monitorowania sytuacji.
Niestety, konkretna odpowiedź nie padła. Dyrektor odsyłał po informacje do Warszawy i Wrocławia, informował również, że przedmiot stawianych pytań wykracza poza jego kompetencje. Skończyło się na ogólnikach w rodzaju sentencji, że problemy Odry nie wynikają jedynie z działalności człowieka, ale również z „kaprysów” przyrody. I było też o walce politycznej.
Zgodnie z sugestią wysłaliśmy pytania do wrocławskiego odpowiednika dyrektora i otrzymaliśmy znaną już formułkę: „Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu, prowadzi postępowanie administracyjne w trybie przewidzianym w art. 15 ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie (t.j. Dz. U. z 2020 r., poz. 2187), nakładającej na podmiot korzystający ze środowiska obowiązek przeprowadzenia działań zapobiegawczych, w związku z wystąpieniem bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku w gatunkach chronionych oraz w wodach, w wyniku zanieczyszczenia wód rzeki Odry”. W tym postępowaniu bierze udział lubuski RDOŚ.

Na nasze pytania o to, czy powinniśmy bać się powtórki z „rozrywki” i skuteczność w poszukiwanie winnych nie odpowiedziała wrocławska prokuratura i lubuski WIOŚ.

Fot. Grzegorz Walkowski
Taaaki problem

Patrząc na odrzański brzeg można odnieść wrażenie, że czas sielanki wrócił i urzędnicy mają podstawy do tego spokoju. Co było, minęło. Wędkarze moczą w rzece kije, ale w ich siatkach nie ma ryb. Podkreślają, że te odrzańskie wypuszczają.
Wędkujący w nowosolskim porcie pan Adam podkreśla, że winę za to, co się stało latem, ponoszą tylko i wyłącznie truciciele rzeki. Według niego pogoda i stan hydrologiczny nie ma tu żadnego znaczenia.
– Kiedyś bywały już suche lata, a ryba i tak była – argumentuje. – Trzeba pilnować zakładów położonych blisko Odry, tych w górze rzeki, sprawdzać co wypuszczają, jak wypuszczają. Trzeba to wszystko kontrolować.
Beata Gacek, szefowa zielonogórskiego oddziału PZW przyznaje, że nie otrzymała żadnych wyników konkretnych badań stanu rzeki. Jednak z raportu Instytutu Rybactwa Śródlądowego wynika, że odrzańskie ryby, które ocalały z katastrofy, nadają się do spożycia. Z tych samych badań wynika, że kryzysu nie przeżyło 47 proc. ryb.
–Zachęcamy naszych wędkarzy do sportowego podejścia do hobby, czyli wypuszczania złowionych ryb – tłumaczy prezes Gacek. – Na razie nie mamy żadnych podstaw, aby wrócić do zarybiania rzeki. Czekamy na potwierdzoną badaniami informację na temat stanu ekosystemu, czy ryby znajdą w Odrze pożywienie, czy będą miały czym oddychać, czy przetrwają. Odbudowa ekosystemu to proces wieloletni, a na razie wiele wskazuje, że byłyby to syzyfowe prace. Mamy wysokie zasolenie i w momencie, gdy wzrosną temperatury sytuacja może się powtórzyć. Jednocześnie nie słyszałam, aby jakieś pozwolenia na zrzut ścieków zostały cofnięte, natomiast wiem, że kilka dotychczas nielegalnych zalegalizowano.

Cisza przed burzą

O ile próżno konkretów szukać w oficjalnych dokumentach, czy wynikach badań oraz planach działań polskich instytucji, o tyle publikowane stanowiska naukowców niemieckich, czy specjalnego sztabu fachowców Unii Europejskiej brzmią jednoznacznie.
Ale po kolei. Zespół badaczy ekologów z Uniwersytetu Szczecińskiego przebadał Odrę od Nowej Soli do Zalewu Szczecińskiego określił stan rzeki „stabilnym, ale krytycznym”. Nie, to nie jest opinia korzystna. Złote algi mają się dobrze, nie przestały się rozmnażać, a stan zasolenia jest przekroczony niemal dwukrotnie. Aby rzeczone algi mogły zakwitnąć nie są wcale potrzebne wysokie temperatury, wystarczy około 10 stopni, a takie na termometrach mogą pojawić się już w kwietniu. Jakby tego było mało z powodu utraty bezkręgowców istnieje duże prawdopodobieństwo, że rzeka jest teraz w znacznie bardziej wrażliwa na wszelkie problemy niż wiosną ubiegłego roku. Funkcjonuje jak osłabiony organizm. Teraz, wiosną, może uratować nas wysoki stan wody i duże jej przepływy, ale co będzie latem? A badacze podkreślają, że po kolejnej katastrofie rzeka rzeka może się już nie podnieść.

Czeski film

-Zdecydowanie nie patrzę dziś na Odrę ze spokojem – przyznaje burmistrz Krosna Odrz. Marek Cebula. – Od czasu katastrofy nie trafiły do nas niestety konkretne, oficjalne informacje ani na temat przyczyn minionej katastrofy, ani stanu rzeki, a mamy podobno instytucje zarządzające rzeką i zajmujące się stanem środowiska. Wszystkiego dowiadujemy się z mediów, a wieści nie są uspokajające. Brak również informacji o wcielaniu w życie obietnic rekultywacji rzeki. Nie widać również, abyśmy z wydarzeń minionego lata wyciągali jakiekolwiek wnioski.
Burmistrza najbardziej boli brak monitoringu zrzutu ścieków przez firmy, które „posoliły” wcześniej i nadal „solą” Odrę. Samorządy kontrolują mieszkańców, instytucje kontrolne sprawdzają zrzuty ścieków komunalnych, a wielcy truciciele jak truli, tak trują. Nie ma nawet mechanizmu, który wymuszałby wstrzymanie zrzutu ścieków w sytuacjach kryzysowych.
Rząd obiecywał wyjaśnienie przyczyn katastrofy i miliony przeznaczone poprawienie czystości Odry. Ekolodzy i samorządowcy alarmują, podkreślając, że nie mają żadnej pomocy ze strony państwa, a kolejna katastrofa jest kwestią miesięcy. Na monity Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie odpowiada, że: „liczy na to, że już nic groźnego się nie wydarzy”. Patrząc na zmiany klimatu to jak liczenie na cud.
Nikomu nie postawiono zarzutów, do nikogo nie trafił też milion złotych nagrody zapowiedzianej przez komendanta Jarosława Szymczyka. 180 tomów akt, prawie pół tysiąca przesłuchanych świadków. A podejrzanych w sprawie zatrucia Odry brak…
Mimo że wszyscy już wiedzą kto truł i truje rzekę.

Problem europejski

Tak wszyscy wiedzą. Sprawdziły się m.in. sugestie lubuskiej marszałek, która już w trakcie katastrofy mówiła o przemysłowych ściekach. Na stronach Urzędu Publikacji UE opublikowano właśnie raport ws. katastrofy na Odrze. Podano w nim, że strategie zapobiegania występowaniu zdarzeń tego rodzaju w przyszłości muszą teraz stanowić priorytet nie tylko w zlewni Odry, ale także w innych podatnych europejskich obszarach dorzeczy. W dobie postępującego ocieplenia przestaje to być problem tylko Odry, zwłaszcza tam, gdzie rzeki zostały silnie zmodyfikowane w celu ułatwienia żeglugi i działalności przemysłowej.
Unijni badacze określili również priorytety. W celu wczesnego reagowania potrzebne są ciągłe i precyzyjne systemy monitorowania jakości wody, aby znacznie szybciej informować odpowiednie organy i społeczeństwo. Dane z takich sieci monitorowania sieci monitorowania powinny być bezpośrednio i publicznie dostępne – podkreślono.
A tak na marginesie. Podczas ostatniego spotkania zarządu lubuskiego województwa zadecydowano, że samorząd przeznaczy dodatkowo ponad 200 tys. zł na wsparcie badań nad Odrą. Tutaj siły połączyło pięć nadodrzańskich województw, aby dokładnie dowiedzieć się co się stało, ale przede wszystkim ustalić, co należy dalej robić.

Greenpeace: Winne kopalnie

Na początku marca swój raport przedstawił Greenpeace. Aktywiści wraz z naukowcami pobrali i przebadali na terenie Górnego Śląska próbki wody pod kątem ich zasolenia. Wyniki okazały się zatrważające. W niektórych dopływach Wisły i Odry zasolenie wody jest wyższe niż w Bałtyku. Jako winne wskazano spółki górnicze na Górnym Śląsku oraz spuszczanie przez nie stężonych roztworów soli z kopalń węgla kamiennego do dopływów Odry. Jeśli nie zatrzyma się zrzutu solanek, latem może dojść nie tylko do powtórki katastrofy na Odrze, ale także na Wiśle.
Przy okazji przedstawiciele Greenpeace’u przypominają też o specjalnej obietnicy. Mowa o milionie złotych za ustalenie winnych. Organizacja po opublikowaniu swojego raportu chce, aby nagroda została przeznaczona na utworzenie Parku Narodowego w Dolinie Dolnej Odry. Jednocześnie organizacja domaga się podjęcia przez rząd natychmiastowych działań, które zapobiegną kolejnej katastrofie – nie tylko w Odrze, ale i w Wiśle.

Instytut Rybactwa Śródlądowego: Prace trwają

W ramach monitoringu ichtiofauny z 2022 r. na Odrze oraz Parnicy, złowiono blisko 5,5 tys. ryb. Eksperci porównali dane, zestawiając je z wynikami monitoringów z lat ubiegłych. W latach 2014-2021 na każdym z punktów kontrolnych na Odrze łowionych było średnio 578 ryb. Po wystąpieniu zjawiska masowego śnięcia ryb w rzece, średnia występowania osobników dla każdego punktu pomiarowo-kontrolnego wyniosła 309 sztuk. Instytut Rybactwa Śródlądowego prowadzi dalsze badania ichtiologiczne, pracuje również nad stworzeniem planu naprawczego dla odbudowania odrzańskich ekosystemu, w tym utworzeniem banku genów i systemu zarybiania gatunkami typowymi dla Odry. Równolegle eksperci instytutu pracują też nad stworzeniem bardziej sprzyjających warunków dla ryb, w tym m.in. wyznaczeniem tzw. refugiów czyli miejsc, które umożliwią organizmom wodnym schronienie na wypadek wystąpienia zagrożenia. W toku są również prace nad zintegrowanym monitoringiem środowiskowym rzek w Polsce.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Przedsiębiorcy razem z Pabierowskim (FOTO)

Utworzenie rady doradczej przy prezydencie zadeklarował Marcin Pabierowski, który powalczy o ten urząd w drugiej turze wyborów. W siedzibie Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej odbyła się

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content