Warta Gorzów wysoko pokonuje Odrę Bytom Odrzański i awansuje do półfinału Pucharu Polski (ZDJĘCIA)

Dwóch mężczyzn na boisku
W tej sytuacji Brajan Burzyński z Warty Gorzów poślizgnie się i sfauluje Eryka Ristoka z Odry Bytom Odrzański, za co zostanie ukarany żółtą kartką
Warta Gorzów w środę wygrała na wyjeździe z Odrą Bytom Odrzański 5:2 (3:0) w ćwierćfinale Pucharu Polski na szczeblu województwa. Dwie bramki dla gości zdobył Marcel Kasprzak, po jednej dołożyli: Brajan Burzyński, Karol Gardzielewicz i Krystian Rybicki. Gole dla gospodarzy strzelili: Mateusz Ogrodowski (samobójczy) i Bartosz Skiba.

Faworytem środowego (20 kwietnia) meczu była rzecz jasna Warta, która wiosną punktowała w każdym spotkaniu III ligi. Ale Odra, która na razie rządzi na boiskach klasy okręgowej i niebawem awansuje do IV ligi, tanio skóry nie sprzedała.

Warta zadaje trzy ciosy w pierwszej połowie

Goście z Gorzowa już w 3 min objęli prowadzenie. Radosław Mikołajczak wykorzystał błąd obrońcy i znalazł się w sytuacji sam na sam z Erykiem Ristokiem. Strzelił, bramkarz odbił piłkę, ale na dobitkę czyhał już Marcel Kasprzak, który dopełnił formalności. Gospodarze mieli kilka okazji do wyrównania, lecz zabrakło wykończenia.

A Warta swoje sytuacje wykorzystywała z zimną krwią. W 34 min Brajan Burzyński z dużym spokojem podwyższył na 2:0, będąc oko w oko z Ristokiem. Trzy minuty później było już 3:0, gdy Karol Gardzielewicz zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, a piłka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce.

Brajan Burzyński (z prawej) strzela drugą bramkę dla Warty Gorzów

Przed przerwą Odra mogła zmniejszyć straty. W polu karnym rywali świetnie zachował się Bartosz Skiba – strzelił dobrze, ale piłka odbiła się najpierw od jednego słupka, następnie od drugiego i… wpadła w ręce nieco zdezorientowanego takim obrotem sprawy Piotra Bukowskiego.

Odra strzela dwie bramki. Druga połowa na remis

Na początku drugiej połowy gospodarze nie wykorzystali kolejnej szansy, gdy sam na sam z bramkarzem był Tomasz Wróbel. A goście okazji nie marnowali. W 78 min uruchomiony na lewej flance Maciej Grudziński natychmiast dograł w pole karne, a Kasprzak po raz czwarty pokonał Ristoka.

Cztery minuty później Odra wreszcie strzeliła gola, na którego naprawdę zasługiwała. Skiba pognał lewym skrzydłem, posłał piłkę w pole karne, Maciej Grudziński próbował ją wybić, ale trafił w Mateusza Ogrodowskiego i było 1:4. Warta odpowiedziała natychmiast, bo po zaledwie minucie. Po odbiorze piłki z prawej strony boiska Maksymilian Hrabski i Krystian Rybicki wyszli z wzorcową kontrą, którą ten drugi wykończył pewnym uderzeniem.

Krystian Rybicki (z prawej) strzela czwartą bramkę dla Warty Gorzów

Gospodarze walczyli do końca, a upór i determinacja zaowocowały jeszcze jedną bramką. W 88 min Bartosz Frydrych szarpnął lewym skrzydłem, będąc w polu karnym, wyłożył piłkę Skibie, który bez kłopotu zamknął akcję, ustalając wynik spotkania na 2:5.

Bartosz Skiba: Załatwili nas doświadczeniem i cwaniactwem

– Trudny mecz dla nas, bo wydawało mi się, że piłkarsko nie odstawaliśmy od wyżej usytuowanego przeciwnika. Wręcz przeciwnie nawet – jechaliśmy wdaje mi się, że lepiej – ocenił Skiba. – Przeciwnicy skupiali się tylko i wyłącznie na wybijaniu długą piłką i wykorzystywali nasze błędy. My poszliśmy wysoko, nie chcieliśmy się zamykać na własnej połowie, chcieliśmy odważnie grać. I trochę się to zemściło. Widać, że jeszcze dużo pracy przed nami, ale to jest dobry prognostyk, bo myślę, że nie było widać różnicy poziomu między nami a zespołem z Gorzowa.

– Załatwili nas tylko i wyłącznie doświadczeniem, cwaniactwem i naszymi błędami, bo z naszych błędów padły chyba pierwsze trzy bramki. Później podobnie, więc tak naprawdę składnej akcji bramkowej Warta chyba nie przeprowadziła. Powinniśmy mieć tylko do siebie pretensje – przyznał Skiba. – Teraz przed nami analiza, żeby wyeliminować te błędy i może w kolejnym roku zajść trochę wyżej.

Akcja pod bramką Warty Gorzów. Na pierwszym planie w żółtym stroju Bartosz Skiba
Mateusz Ogrodowski: Kontrowaliśmy i zamykaliśmy sobie stopniowo to spotkanie

– Myślę, że najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Przyjechaliśmy tutaj z takim założeniem, żeby po prostu awansować. Fajnie nam się mecz ułożył, bo strzelamy szybko trzy bramki, układamy sobie to spotkanie – skomentował Ogrodowski. – Co prawda może i optyczną przewagę miał zespół Odry, natomiast my kontrowaliśmy – tak, jak byliśmy na to przygotowani – i zamykaliśmy sobie stopniowo to spotkanie. Na pewno szkoda tych dwóch straconych bramek, ale uważam, że mecz był fajny dla kibiców.

Czy pierwszy gol, zdobyty już w 3 min, uspokoił sytuację? – To prawda. Myślę, że to nam na pewno pomogło wejść lepiej w mecz, bo zawsze jak się szybko strzela bramkę, to zaczyna się kontrolować spotkanie – odpowiedział Ogrodowski. – Natomiast przeciwnik po tej bramce naprawdę ruszył i mieli taką serię stałych fragmentów gry, z których stwarzali zagrożenie. Długo utrzymywaliśmy zero z tyłu, ale w końcu straciliśmy bramkę.

Grzegorz Tychowski: Zespół na tle III-ligowca pokazał dobrą grę, charakter

– Powiedziałem chłopakom w szatni, że naprawdę dzisiaj fajnie wyglądaliśmy, dobrze graliśmy. Ale właśnie to jest różnica między III ligą a tymi niższymi, że każdy błąd przeciwnik od razu wykorzysta. No i pierwsza bramka po błędzie, druga – szybko wznowili z autu, źle się ustawiliśmy i po temacie było… – analizował Grzegorz Tychowski, trener Odry. – Ale jestem bardzo zadowolony, bo zespół dzisiaj na tle III-ligowca pokazał dobrą grę, charakter.

Wyjściowa jedenastka Odry Bytom Odrzański na pucharowy mecz z Wartą Gorzów

Czy trener podłamał się po szybkiej stracie gola, w dodatku po błędzie obrońcy? – Nie. Widziałem, że dobrze wyglądaliśmy od samego początku. Zdarza się… Błąd indywidualny… Nie tacy zawodnicy popełniają błędy… – stwierdził trener Tychowski. – Ale dobrze zareagowaliśmy, zawodnicy poszli wysoko, cały czas pressowaliśmy. Zabrakło skuteczności, bo gdybyśmy strzelili może jedną bramkę czy dwie do przerwy, to różnie mogłoby być.

Mateusz Konefał: Odra pokazała naprawdę wysokie umiejętności

– Odra – można powiedzieć – miała więcej z gry, wyglądała fajnie piłkarsko, jak na zespół z okręgówki naprawdę pokazali wysokie umiejętności. Ale w takim momencie, kiedy oni już myśleli, że są coraz bliżej strzelenia tej bramki, to tę bramkę strzelaliśmy my – zauważył Mateusz Konefał, trener Warty.

Co o tym decydowało? Umiejętności? Doświadczenie zdobyte w III lidze? – Grając z przeciwnikiem z niższej ligi, na pewno doświadczenie. O tym rozmawialiśmy też w szatni przed meczem, że to będzie nasza przewaga. Granie co kolejkę z zespołami, które stawiają wyższe wymagania w postaci szybszych decyzji, bardziej odpowiedzialnych. W III lidze indywidualny błąd bardzo dużo waży i bardzo dużo kosztuje, w klasie okręgowej – nie. I powinniśmy to wykorzystywać – przekonywał trener Konefał. – I pierwsza bramka tak właśnie padła, obrońca się poślizgnął, stracił równowagę, wykorzystaliśmy to, strzeliliśmy bramkę. Za chwilę padały kolejne. I na pewno to była nasza przewaga – doświadczenie i granie co tydzień z rywalami z troszeczkę wyższej półki dzisiaj zaważyło.

Karol Gardzielewicz (nr 23) za chwilę strzeli trzecią bramkę dla Warty Gorzów
Ćwierćfinały Pucharu Polski na szczeblu województwa
  • Lechia Zielona Góra – Carina Gubin 3:0 (relację z meczu, opinie zawodników i fotogalerię znajdziesz TUTAJ)
  • Odra Bytom Odrzański – Warta Gorzów 2:5
  • Meprozet Stare Kurowo – Lechia II Zielona Góra 1:0
  • Iskra Małomice – Tęcza Krosno Odrzańskie 1:5

Losowanie par półfinałów odbędzie się 25 albo 26 kwietnia. Finał zostanie rozegrany 25 czerwca w Lubsku.

Fotogaleria z meczu Odra Bytom Odrzański – Warta Gorzów

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Więcej artykułów

Magdalena Podhajecka

Po co nam kultura? [KOMENTARZ]

Latem kwitną nie tylko ogródki, ale i kultura. Kibicujemy naszym na igrzyskach olimpijskich, świętujemy dożynki czy delektujemy się muzyką pod gołym niebem. Ale po co

Wyślij wiadomość

Wyślij wiadomość

Skip to content